Menu

Polecamy strony

8 lipca 2018 roku Felieton wikarego

Widzieć w drugim Chrystusa

         Gdy obserwujemy nas samych, to możemy bardzo szybko dostrzec, że łatwiej jest nam wierzyć i kochać na odległość. Potrafimy wtedy zmobilizować się to wielkich poświęceń, które często wyrażają tylko powierzchowną postawę; bez wewnętrznej intencji. Wiele żon mówi, że: „ mojego męża wszyscy szanują, są nim zachwyceni, tylko jakoś ja w domu tego nie mogę zobaczyć. W pracy jest całkowicie inny, potrafi poświęcić swój czas bezinteresownie dla wszystkich, a gdy wróci do domu, to zmienia się tak, że płaczę po kątach, bo czuję się ciągle poniżana i upokarzana”.Bardzo prawdziwe, ale i smutne świadectwo. Dlaczego wielu z nas nie potrafi być ciągle prawdziwym i autentycznym? Dlaczego dla obcych możemy zrobić wszystko, a dla tych, z którymi żyjemy nie potrafimy się poświęcić? Niektórzy odpowiedzą: „z bliska wszystko jest tak niepokojąco konkretne: ludzie i rzeczy, o które się codziennie ocieramy, że nie mamy siły na dobre czyny wobec najbliższych”. Może i tak, ale nie wolno nam osiąść na laurach i nie podejmować poprawy. Każdy chyba wchodząc w życie małżeńskie i rodzinne liczył się z tym, że składając przysięgę podejmuje bardzo trudne zadanie na dobre i złe, dlatego nawet największe zmęczenie w pracy nie może usprawiedliwiać pogardy i poniżania domowników. Takie zachowanie, to obraz całkowitego skupienia tylko na sobie i braku odpowiedzialności; za wcześniej podjęte decyzje. Gdy sytuacja, przedstawiona wyżej przeze mnie, zdarzy się raz czy dwa, to każdy to zrozumie - można mieć zły dzień. Jednak w wielu przypadkach są to notoryczne zachowania, które doprowadzają w konsekwencji do rozpadu dużej ilości rodzin.

         Jeden z komentatorów liturgii słowa na XIV niedzielę zwykłą w ciągu roku napisał: „Dziś łatwiej nam uwierzyć w Jezusa, niż mieszkańcom Nazaretu, przynajmniej tak długo, dopóki wierzymy w Jezusa dalekiego, uwielbionego. O wiele trudniej uwierzyć w Jezusa obecnego w człowieku stojącym obok mnie. Powiedzieć „Amen” podczas Komunii świętej – to rzecz prosta. Ale przecież chodzi o to, aby powiedzieć również „Amen” człowiekowi stojącemu obok mnie, siedzącemu ze mną w tej samej ławce, żyjącemu w tej samej gminie, w mojej rodzinie, w moim domu – i widzieć w nim Chrystusa”.Jakże trafne słowa i dające nam wszystkim do myślenia.

Trwając w zadumie nad czytaniami niedzielnymi,bardzo mocno zauważamy wezwanie do bycia prorokiem pośród swoich bliskich, na wzór proroka Ezechiela, któremu Bóg powierzył trudne zadanie. Gdy my przejmiemy się powołaniem życiowym, to sami zapragniemy iść nawet do tych najbardziej zbuntowanych, krzywdzących nas czy upokarzających. Będzie to droga odważnej miłości heroicznej, która jest prostą drogą do nieba. Przykład takiej postawy dają nam święci, dlatego nie bójmy się brać wzoru z tak wielu świadków Chrystusa. Wyzwalajmy się z marazmu i obłudy, poprzez szczerą modlitwę słowem Bożym i stawanie w prawdzie.

Święty Paweł w Drugim Liście do Koryntian podkreśla, że będziemy doświadczać wielu trudów i słabości, ale wystarczy nam łaski Bożej, jeśli tylko z sercem otwartym podejmiemy pracę nad sobą. Trudno nam, to wszystko zrozumieć, dlatego potrzeba postawy wiary i świadomości, że nie kroczymy sami, ale spoczywa na nas Duch Święty i wspiera nas w głoszeniu Dobrej Nowiny spotkanym ludziom.

Na koniec słowa papieża Benedykta XVI, które są dobrym podsumowaniem naszych rozważań, a zarazem wejściem w codzienność miłości heroicznej wobec bliźnich: „(…) Bóg czyni cuda właśnie poprzez naszą słabość, naszą nieadekwatność w stosunku do powierzonego zadania. Musimy zatem zdobyć się na pokorę, by nie polegać po prostu na sobie, lecz pracować, z pomocą Pana, w winnicy Pańskiej, oddając Mu się jako kruche „naczynia gliniane”.”

Wyszukiwanie

Spacer po kościele

Dzisiaj jest

sobota,
21 lipca 2018

(202. dzień roku)

Zegar

Sonda

Z czego słyną Kołaczyce?

Z wód zdrojowych.

Ze sprzedaży wąsów.

Z drewnianego rowera.

Z tycznej cebuli.

Z Radia Internetowego

Z Telewizji Internetowej


Dźwięk



Licznik

Liczba wyświetleń:
10824668